“Czytałem twój ostatni tekst” zagaja znajomy. Jest leniwe niedzielne przedpołudnie, a my właśnie wracamy ze śniadania. Przez szyby samochodu oglądamy niemal zupełnie puste ulice Warszawy.

Trochę się obawiam wniosków mojego kolegi. Nie jest szczególnym fanem vajbów, energii i innych nienamacalnych zagadnień. Jak nic zaraz zaserwuje mi jakiś cyniczny komentarz.

“Myślę, że masz rację” mówi, nieco zbijając mnie tym z tropu. “To kwestia psychologii. Widzimy to, co chcemy zobaczyć. Na przykład blondynkę z dzidą.”

“Co?” rzucam przekonana, że właśnie się przesłyszałam.

“Blondynkę z dzidą” powtarza rozbawiony towarzysz. “Tutaj, zobacz. Blondynka z dzidą.”

Ruchem głowy wskazuje jakiś punkt w przestrzeni, ale mimo usilnych starań zupełnie nie wiem, o co mu chodzi.

“Wygłupiasz się?” pytam wreszcie, a on tylko śmieje się coraz bardziej.

“Nie. Tam idzie blondynka z dzidą”

“Gdzie?”

“Po lewej stronie, obok przystanku. Nie widzisz?”

Naprawdę nie widzę. Dopiero po kolejnych dziesięciu sekundach dostrzegam kobietę. Rzeczywiście jest blondynką i ma dzidę. Nawet nie próbuję zgadywać, skąd się tam wzięła.

“Jak raz coś zobaczymy, to potem ciągle będziemy to widzieć” mówi kolega i nagle wykrzykuje gromkie: “Patrz! Kolejna!”

“Co kolejna?” nie rozumiem.

“Kolejna blondynka z dzidą! ”

“Teraz to już naprawdę muszą być żarty” myślę, ale okazuje się, że wcale nie. Po chodniku kroczy jeszcze jedna blondynka z dzidą. Jej również przez dłuższą chwilę nie mogłam dostrzec.

“Czysta psychologia” stwierdza tryumfalnie kolega.

“To nie psychologia, to vajby” odpowiadam spokojnie, ale on jest zbyt zadowolony z tego, co właśnie zobaczył. Ewidentnie nie ma sensu, bym próbowała go do czegokolwiek przekonywać.

Zresztą poniekąd ma rację. Gdy coś dostanie się do naszej świadomości, mózg będzie wyszukiwał to potem non stop wśród informacji, jakich dostarczają nam zmysły. Zanim to jednak nastąpi, to “coś” musi być najpierw aktywowane w naszym polu energetycznym. Musi pojawić się jakiś bodziec, który to “coś” włączy.

Mój znajomy błyskawicznie wyłapał blondynkę z dzidą, co ani trochę mnie nie dziwi. To dość nietypowy widok, ale kolega kocha właśnie takie obrazki – osobliwe, nadające się na jakiś najlepiej zgryźliwy żart.

Ja nie mam w swoim polu aktywnych tych jakości, dlatego bardzo trudno było mi to zobaczyć. Uważnie patrzyłam w miejsca, w których znajdowały się kobiety, ale zupełnie nie mogłam ich dostrzec. Gdyby nie mój towarzysz, pewnie zupełnie by mi umknęły.

A więc jak to jest z tym, że pewne rzeczy, nawet bardzo niespodziewane, nagle stają się dla nas widoczne? Wszystko dlatego, że jesteśmy energetycznymi istotami i nieustannie wpływamy na siebie nawzajem. Nasze energie mieszają się i wzmacniają. Na poziomie vajbów w każdej sekundzie oddziałujemy na tych, z którymi jesteśmy energetycznie połączeni.

I choć nie robi mi wielkiej różnicy, jeżeli ktoś aktywuje w moim polu blondynkę z dzidą, to jest wiele innych rzeczy, które tę różnicę robią.

Negatywizm, czarnowidzenie, dramaty, nienawiść, niepokój, lęk – mogą się pojawić w naszym doświadczeniu właśnie dlatego, że są aktywowane przez kontakt z kimś innym, kto ma to aktywne u siebie.

Jak więc sprawdzić, z czym przychodzi do nas drugi człowiek? Jak rozpoznać, czy ma w swojej energii jakości koherentne z nami? To bardzo proste – trzeba słuchać swojej intuicji.

Zazwyczaj już po kilku pierwszych sekundach wiemy, czy dana osoba z nami rezonuje czy nie. Czasem to bardzo subtelne sygnały i nierzadko wymykające się logice. Bo niby dlaczego czuję dziwny opór przed kontaktem z tym mężczyzną? Przecież jest elegancko ubrany i się uśmiecha? A jednak coś mnie od niego odpycha. Czy muszę wiedzieć dokładnie, co to takiego?

Naprawdę nie potrzebujemy przeprowadzać wnikliwej analizy, aby bezbłędnie poruszać się po świecie pełnym ludzi. Jesteśmy naturalnie wyposażeni w wewnętrzny radar, który przyciąga nas do jednych a od innych odpycha.

Nasz radar skalibrowany jest na to, co rezonuje z naszym sercem, z naszą prawdziwą naturą, z naszą wewnętrzną prawdą. Gdy czujemy odpychanie to znaczy, że dana osoba nie jest w harmonii z nami. A to z kolei oznacza, że ma w swoim polu energetycznym aktywną pewną jakość, której nie chcemy aktywować w naszym. I oby to była tylko blondynka z dzidą.