Wyobraź sobie, że masz znajomego, który nie wierzy w istnienie elektryczności. Gdy próbujesz mu tłumaczyć, że przecież pralka pierze, lodówka chłodzi a piekarnik grzeje, on przewraca oczami i mówi, że tak po prostu jest i koniec. Elektryczność nie ma z tym nic wspólnego.

No ale jak to? A telefon komórkowy? A komputer? Niby po co podłącza się je do gniazdka? Niby po co są kable? Kolega ze spokojem odpowiada, że to nie kable, tylko ogony, które zostały sprzętom po ewolucji. I wcale nie podłącza się ich do gniazdka. One po prostu śpią, dotykając ogonami ściany. 

Żadne tłumaczenia nie przynoszą skutku. Możesz w nieskończoność naciskać pstryczek, żeby włączać i wyłączać światło. Twój znajomy będzie tylko wzruszał ramionami i coraz bardziej podejrzewał, że masz coś nie tak z głową. W końcu, by z Ciebie zakpić, nieco zniecierpliwiony wskaże palcem żarówkę. “I co, niby w tej kulce jest <<elektryczność>>?” zapyta, rękami kreśląc w powietrzu cudzysłów.

Szarlatani

O ile nie masz kumpli gdzieś w dziewiczych lasach Amazonii, prawdopodobnie nigdy nie spotkasz się z podobną sytuacją. Możemy rozumieć albo i nie rozumieć elektryczność, ale akceptujemy jej istnienie. Nauczyliśmy się jej używać i wiemy już dobrze, że lampka przy łóżku to przydatna rzecz, oraz że nie należy wkładać drutów do kontaktu. Zupełnie zapomnieliśmy, że stosunkowo nie tak dawno oświetlaliśmy domostwa świeczkami, a pionierzy, którzy figlowali z prądem, brani byli za szarlatanów. 

I choć trudno sobie wyobrazić, że ktoś cywilizowany mógłby nie wierzyć w elektryczność, to wciąż mamy jeszcze spory problem z tematem energii. Ale nie jest, która płynie naszych ścianach. Tej, która płynie w nas.

Jakie to jest

Żyjemy w świecie bardzo zorientowanym “na zewnątrz”. To co widzimy, słyszymy czy dotykamy, uznajemy za niepodważalny wyznacznik naszej rzeczywistości. Ale czy aby na pewno tak jest? 

Czy jestem w stanie osądzić raz na zawsze, że trawa jest zielona? Jak mogłabym to zrobić, skoro tak naprawdę nie widzę trawy. To co dzieje się na poziomie zmysłowym, to jedynie moja interpretacja bodźców wzrokowych, które do mnie docierają. 

Podobnie jest ze smakiem. Czy mogę stwierdzić, że miód jest słodki, skoro jedyne do czego mam tak naprawdę dostęp, to moja własna interpretacja smaku? 

Nawet jeżeli kogoś dotknę, to co tak naprawdę czuję? Czy czuję tę osobę, czy raczej doznaję osobistych wrażeń wynikających z zetknięcia się naszych dłoni? Nie mogę orzec, że skóra tej osoby jest miękka lub szorstka. Mogę powiedzieć jedynie, że CZUJĘ JĄ jako miękką lub szorstką.

Tak samo działa to oczywiście w drugą stronę. Nikt nie może powiedzieć, że jesteś taki czy inny. Może jedynie odbierać Cię w jako takiego czy innego.

Co Ci w duszy gra

Bardzo to upraszczając można porównać nas do sprzętu elektrycznego. Jesteśmy takim “czymś”, co nieustannie zarówno odbiera jak i nadaje sygnał. Odbiera – czyli interpretuje w określony sposób fale, które do nas docierają i naddaje – czyli wysyła fale, które inni odbierają i interpretują. 

Gdy zaczynamy w ten sposób podchodzić do rzeczywistości, ta jawi nam się w zupełnie innych barwach. Co ważniejsze, odzyskujemy też swoją wewnętrzną moc. Już nie jest bowiem tak, że ktoś nam “coś” zrobił, tylko że to “coś” odebraliśmy w określony sposób. I w drugą stronę – już nie jest tak, że mamy kijową pracę. Po prostu mamy fokus na kijowe aspekty naszej pracy. Emitujemy częstotliwość pracowej “kijowości”.

Na tym poziomie rozumienia zaczyna się prawdziwa zabawy życiem. To tak, jakby przesiąść się nagle do nowiutkiej sportowej bryki. Ruszasz w drogę i momentalnie zdajesz sobie sprawę, że do tej pory jeździłeś starym gruchotem, który nie dawał Ci zbyt wielu możliwości na trasie. 

Ze świadomością jest dokładnie tak samo. Jeżeli jest tylko odrobinę otwarta, jesteśmy niejako zmuszeni do poruszania się w uwarunkowanej, przewidywalnej rzeczywistości, która najczęściej nie zaoferuje nam niczego fantastycznego.

Gdy poszerzamy świadomość, pojawiają się przed nami coraz to nowe możliwości. Każdy kolejny poziom rozumienia jest jak odkrycie nowej funkcji w Twojej sportowej bryce. 

Za pomocą vajbów

Nikola Tesla powiedział kiedyś słowa znacznie wyprzedzające epokę, w której żył: “Jeżeli chcemy odkryć sekret wszechświata, musimy myśleć w kategoriach energii, częstotliwości i wibracji.” Facet nie dość, że znał się na elektryczności, to ewidentnie miał też dostęp do głębokiej mądrości.

Od starożytnych nauk tantrycznych po fizykę kwantową zawsze przejawiała się ta uniwersalna prawda. Kiedyś dostępna dla nielicznych, teraz łatwa do znalezienia w nieskończoności Internetu. I choć może potrzeba odrobiny praktyki, by zmienić swój sposób postrzegania rzeczywistości, zrobić może to naprawdę każdy. 

Czas przestać być jak ktoś, kto nie wierzy w elektryczność. Czas zacząć odbierać świat za pomocą vajbów.